Dopisz zakończenie, wygraj nagrodę

Już 30 czerwca wyczekiwana przez Was premiera książki Ricka Mofiny „Sześć sekund”.


Kobieta, która straciła najbliższych i chce poprzez zemstę połączyć się z nimi w raju. W Iraku zamaskowani żołnierze brutalnie mordują męża i syna angielskiej pielęgniarki. Nie zdołała ich uratować, ale ratuje życie Amerykaninowi, wierząc, że jest on jej szansą na pomszczenie śmierci najbliższych.

Zrozpaczona matka, która pragnie odzyskać swoje dziecko uprowadzone z niewiadomego powodu przez jej męża. Tak jak inne matki w Kalifornii, przyjechała odebrać swego syna ze szkoły. Odkryła, że jej mąż zabrał go wcześniej i zniknął bez śladu.

Policjant, który nie może pogodzić się z przeszłością... Policjant wszczyna prywatne śledztwo w sprawie śmierci małej dziewczynki. Trop prowadzi do szkoły, ale wtedy rozpoczyna się wyścig z czasem. Z każdą mijającą sekundą zbliża się wydarzenie, które może zmienić historię.

Te trzy zupełnie obce osoby los zetknął, aby mogły odegrać swoje role w wydarzeniu, które może zmienić historię świata. I to zaledwie w sześć sekund!




Przygotowaliśmy dla Was kolejny konkurs z okazji premiery. Do wygrania wspaniały zegarek odmierzający czas po nalaniu wody. Wystarczy dopisać własne zakończenie do fragmentu książki. Liczymy na Waszą kreatywność i pomysłowość.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Oto fragment książki:

Jakąś godzinę później zjechał z autostrady na Blue Rose Creek i wjechał na kręte ulice miasteczka. Wyglądało na to, że mieszka tu klasa średnia. Domy nie były zbyt duże, ale zadbane, z ładnymi ogródkami.

Daniel nie zapowiedział swojej wizyty.

Chciał zaskoczyć Conlinów. Czasami udawało się w ten sposób więcej uzyskać.

Conlinowie mieszkali w parterowym, odsuniętym od ulicy domku z czerwonym dachem przy 10428 Suncanyon Rise. W ogrodzie rosły dwie palmy, otaczał go ładnie przystrzyżony żywopłot. Pod daszkiem zauważył niewielkiego forda. Obok znajdowało się miejsce parkingowe dla ciężarówki. Ładny dom, pomyślał. Przejechał do końca ulicy, zaparkował i wrócił pieszo.

Gdzieś obok usłyszał chlupot wody i rozbawione dziecięce głosy. W powietrzu czuć było jakiś słodki zapach, śpiewały ptaki.

Daniel przeszedł do drzwi frontowych i zadzwonił.

Nikt mu nie odpowiedział.
Obok przeleciały dwie jaskółki.

Popatrzył na wystającą ze skrzynki na listy gazetę z nagłówkiem na temat zbliżającej się wizyty papieża.

Dom wyglądał na opuszczony.
Niedobrze.

Zadzwonił raz jeszcze, a potem głośno zapukał.

Żadnego odzewu.

Daniel przesunął się nieco dalej i zajrzał do środka przez okno, ale nie zauważył niczego szczególnego.

Jakiś hałas.

Co to może być? Uderzenie metalu o metal. Zaczął nasłuchiwać i stwierdził, że ze środka dochodzą jakieś dźwięki.

Przeszedł na tyły, by sprawdzić, co się dzieje. Pod daszkiem zobaczył metalowe drzwiczki. To one uderzały co jakiś czas o framugę.

Jednak słyszał jeszcze jakiś odgłos, którego nie potrafił zidentyfikować.

Co to takiego?

Szukał dalej.

Nic. Nie było tu nawet psa.

Zobaczył ogród na tyłach i prowadzący do drzwi chodnik.

– Hej, jest tu kto?

Znowu zawołał, a potem zapukał do tylnych drzwi.

– Czy jest ktoś w domu?!

Żadnej odpowiedzi.

Daniel ponownie zajrzał przez okno, osłaniając przy tym oczy.

Zobaczył podłogę z desek, zmywarkę, zlew, stół i parę krzeseł. Dalej prowadził korytarz. Teraz słyszał już wyraźnie jakiś jednostajny pomruk. Nagle dostrzegł rękę...

Rękę?

Ktoś leżał na podłodze. Ktoś nieprzytomny.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Zakończenie dopisujcie w komentarzach na tej stronie.

Konkurs trwa od 29 czerwca od godziny 12:06:06 do 5 lipca do godziny 12:06:06.

UWAGA! Z powodu poniedziałkowych problemów technicznych przedłużamy czas na dopisywanie zakończeń do godziny 16.

Konkurs zakończony! Z przyjemnościa informujemy, że nagroda trafi do fitlike!

Regulamin konkursu znajdziecie tutaj.

 

 

 

 

 

 

 

Zobacz oficjalną stronę: www.szescsekund.pl


Opinie czytelników

  1. redakcja redakcja napisała:

    Tylko teraz macie niepowtarzalną okazję zadać pytanie autorowi „Sześciu sekund”!

    Możecie pytać o wszystko, co tylko przyjedzie Wam do głowy. Chcecie wiedzieć, jak powstają jego powieści? A może wolicie dowiedzieć się, jakie jest ulubione danie pisarza? Skorzystajcie z tej wyjątkowej szansy!

    Na Wasze propozycje czekamy do 12 lipca do godziny 12:06 w komentarzach na stronie http://harlequin.pl/zapytaj-ricka-mofine.

  2. redakcja redakcja napisała:

    Tylko teraz macie niepowtarzalną okazję zadać pytanie autorowi „Sześciu sekund”!

    Możecie pytać o wszystko, co tylko przyjedzie Wam do głowy. Chcecie wiedzieć, jak powstają jego powieści? A może wolicie dowiedzieć się, jakie jest ulubione danie pisarza? Skorzystajcie z tej wyjątkowej szansy!

    Na Wasze propozycje czekamy do 12 lipca do godziny 12:06 w komentarzach na stronie http://harlequin.pl/zapytaj-ricka-mofine.

  3. fitlike fitlike napisała:

    Strona dopiero zaczęła działać, więc moje zakończenie wklejam z malutkim opóźnieniem.

    Złapał za klamkę. Drzwi okazały się niezamknięte, więc wbiegł do środka. Ukucnął przy leżącej bez ruchu kobiecie i sprawdził jej puls. Był ledwo wyczuwalny. Właśnie sięgał po swój telefon, żeby zadzwonić na pogotowie, gdy jego uwagę przykuł nasilający się pomruk dochodzący od strony drzwi. Szybko odwrócił się w poszukiwaniu źródła tego dźwięku i w drzwiach zobaczył ogromnego psa szczerzącego kły. Miał biało-szare futro i był piękny. Daniel myślał przez chwilę, że to wilk, ale wybił sobie to z głowy. Przecież wilków nie powinno być w środku miasta.
    Daniel wstał powoli i odsunął się od nieprzytomnej kobiety. Starał się narobić trochę hałasu, żeby odciągnąć od niej uwagę zwierzęcia. Cały czas patrząc czy pies nie szykuje się do ataku wystukał numer i zadzwonił na pogotowie. Wydawało się, że bestia stojąca w drzwiach uspokoiła się gdy rozmawiał przez telefon z kobietą przyjmującą zgłoszenie. Karetka miała się zjawić za kilka minut a on musiał się zastanowić jak ma postąpić ze zwierzęciem. Tymczasem pies w ogóle przestał na niego zwracać uwagę. Patrzył cały czas na leżącą kobietę a gdy usłyszał wycie karetki pogotowia, wybiegł z domu.
    Daniel był lekko zdezorientowany, ale już po chwili musiał wziąć się w garść i porozmawiać z sanitariuszami, którzy właśnie wbiegli do domu. Udało mu się odpowiedzieć na większość pytań bez wzbudzania podejrzeń. Było to zasługą zarówno jego talentu do zbaczania z tematu tak aby rozmówca nie zwrócił na to uwagi jak i wcześniejszego solidnego przygotowania do wywiadu, który miał przeprowadzić z Karen Conlin. Przez kilka tygodni zbierał informacje na temat jej kariery pisarskiej i życia osobistego, więc sporo wiedział o rodzinie Conlinów.
    - To prawdopodobnie zawał. Zabieramy panią Conlin do szpitala na Union Street – powiedział po chwili sanitariusz do Daniela. Wybiegli z domu z panią Conlin na noszach i po chwili ruszyli na sygnale w kierunku Union Street.
    Daniel rozejrzał się zastanawiając się co on, do diabła, ma teraz zrobić. Nigdy jeszcze nie był u tej sławnej pisarki w domu. Przez chwilę korciło go, żeby się tu rozejrzeć, ale po kilku sekundach odrzucił ten pomysł. W sytuacji gdy właścicielka znajdowała się w szpitalu walcząc o życie, to by było odrażające.
    Wyszedł wolnym krokiem zamykając za sobą drzwi wejściowe. Szedł przez ogródek gdy poczuł, że jest obserwowany. Rozejrzał się wokół. Nic. Zrobił kilka kroków i jeszcze raz uważnie się rozejrzał. Nadal nic. Chciał już ruszyć w kierunku swojego samochodu gdy zobaczył psa przeskakującego przez niski murek otaczający ogród. Znieruchomiał. Ponownie odniósł wrażenie, że zwierzę trochę za bardzo przypomina wilka. Stali przez chwilę bez ruchu – zwierzę i człowiek – obserwując się nawzajem.
    - Spokojnie, piesku. Nie zrobię ci... - nie dokończył zdania. Zatkało go gdy zobaczył, co się dzieje z psem. Na jego oczach zwierzę zaczęło się przeobrażać. W szybkim tempie zmieniało kształty, jakby nie mogło się zdecydować na jakiś jeden konkretny. To było przerażające, choć wyglądało trochę komicznie. Po chwili jego oczom ukazał się niecodzienny widok. Tam gdzie przedtem był pies w trawie klęczała młoda kobieta. Naga. Patrzył zafascynowany jak wstaje i rusza w jego kierunku. Nic sobie nie robiła z tego, że nie ma ubrania i że na jego oczach przeobraziła się z wilka - bo teraz już był pewien, że to był wilk – w człowieka.
    - Masz samochód w pobliżu? - spytała jakby nic nadzwyczajnego się nie zdarzyło.
    Daniel skinął głową.
    - Szybko coś na siebie włożę i zawieziesz mnie do szpitala – powiedziała wbiegając do domu.
    W trakcie jazdy w głowie Daniela kłębiło się tysiące pytań. W końcu nie zdążył zadać żadnego z nich, bo po kilku minutach byli już na parkingu przy szpitalu na Union Street. Gdy tylko się zatrzymał, kobieta wysiadła i pobiegła do wejścia. Daniel zamknął samochód i ruszył za nią.
    Zdziwił się, gdy usłyszał jak kobieta mówi w recepcji, że jest córką Karen Conlin. Podczas zbierania informacji o Conlinach nie znalazł żadnej wzmianki o dzieciach, więc albo ta kobieta kłamała, albo nie chciała, żeby ktoś się o niej dowiedział.
    - Przykro mi, ale na razie nie możemy pani wpuścić do pani Conlin - usłyszał pielęgniarkę. - Za chwilę lekarz z panią porozmawia.
    Daniel podszedł do kobiety, gdy usiadła na krześle.
    - Chyba będziemy musieli porozmawiać – zaczął, ale ona przerwała mu rzucając lakoniczne „później”.
    Usiadł obok niej a po kilku minutach zjawił się się lekarz. Kobieta błyskawicznie wstała i podbiegła do niego.
    - ...nie zagraża już żadne niebezpieczeństwo, ale przez kilka najbliższych dni będzie musiała poleżeć w szpitalu – usłyszał Daniel, gdy podszedł bliżej. Lekarz pozwolił jej wejść do matki na kilka minut pod warunkiem, że niczym jej nie zdenerwuje.
    Po krótkiej wizycie wyszła z sali i natknęła się na spacerującego Daniela.
    - Skoro jeszcze tu jesteś to możesz mnie odwieźć do domu.
    - Chętnie. A ty odpowiesz mi na parę pytań – powiedział Daniel i zobaczył jak kobieta przewraca oczami.
    - Domyślałam się, że to powiesz.
    Gdy tylko weszli do salonu w domu państwa Conlin, zadał pierwsze pytanie.
    - Co się stało w ogródku i co się stało twojej matce? Jeśli oczywiście to jest twoja matka, bo według moich informacji państwo Conlin... - zaczął, ale kobieta przerwała mu.
    - Spokojnie, kowboju. Wszystko po kolei. Wydajesz mi się facetem z zasadami i mam nadzieję, że to co ci powiem nie przedostanie się do wiadomości publicznej. Może to dziwne, ale od pierwszej chwili wydawałeś mi się godny zaufania a obserwowałam cię od chwili, gdy zjawiłeś się przed drzwiami frontowymi. Jestem córką Karen Conlin, tylko że z czasów panieńskich. Gdy miałam trzy lata mama wyszła na mąż za Nicholasa i staliśmy się szczęśliwą rodziną. Niestety wkrótce po moich czwartych urodzinach coś dziwnego zaczęło się ze mną dziać. Pewnego dnia moja ręka zamieniła się na parę sekund w łapę, a w parę tygodni później zamieniłam się na chwilę w wilka.
    - Ha... a jednak to był wilk – wykrzyknął Daniel. Po chwili dodał: - A właściwie jak masz na imię?
    - Sandra. Sandra Bullock.
    Mężczyźnie brwi podjechały do góry w znaczącym spojrzeniu.
    - Och nie patrz tak na mnie. Wszyscy stroją głupie miny jak usłyszą moje nazwisko – powiedziała nadąsana.
    - No dobrze, dobrze. Opowiadaj dalej - odpowiedział uspokajająco Daniel.
    - Mama przypomniała sobie, że jej ojciec opowiadał kiedyś o jakimś krewnym, który potrafił zmieniać postać, ale myślała, że to bajka. Zadzwoniła do dziadka i i kilka tygodni później zamieszkałam na farmie dziadka w Teksasie. Mama nie mogła się przeprowadzić, ale odwiedzała mnie w każdy weekend. W ciągu tych dwudziestu lat nauczyłam się mniej więcej kontrolować przemiany. Niestety nie potrafię zatrzymać tego gdy jestem bardzo zestresowana, na przykład tak jak dzisiaj. Nie potrafiłam się przemienić z powrotem w człowieka, żeby zadzwonić na pogotowie, choć bardzo tego chciałam. Za bardzo, i w tym tkwił problem. Na szczęście ty się pojawiłeś i zrobiłeś to co trzeba. Dziękuję ci za to. Wracając do tematu, pierwszy raz od kilku miesięcy odważyłam się odwiedzić matkę. Myślałam, że już o mnie zapomnieli. Niestety dowiedzieli się gdzie się wybieram i byli tu przede mną.
    Daniel patrzył na nią nic nie rozumiejąc.
    - Ktoś cię ściga? Dlaczego?
    - Istnieje taka tajna organizacja. Ściągają do siebie ludzi utalentowanych w różnych dziedzinach i posługują się nimi do swoich celów. Ja nie chciałam mieć z tym nic wspólnego, ale oni próbują mnie od pewnego czasu przekonywać w coraz bardziej, hm... przekonujący sposób. Nie wiem co mieli wspólnego z obecnym stanem mojej matki, ale się dowiem – głos jej stwardniał a w oczach pojawił się lód.
    Daniel zaczął podziwiać tę kobietę. Słuchał jej opowieści i ciężko mu było w to wszystko uwierzyć, ale na własne oczy widział co się stało w ogródku. Nie chciał tylko myśleć o tym jak jego serce zamarło na chwilę, gdy zobaczył jej twarz. Była piękna i gdyby tylko zamknął oczy potrafiłby ją sobie wyobrazić ze wszystkimi szczegółami.
    - Pomogę ci – Daniel ze zdziwieniem stwierdził, że te słowa wyszły z jego ust.
    Sandra uśmiechnęła się z wdzięcznością.
    - Dzięki. Przyda mi się pomoc dziennikarza, bo muszę zebrać trochę informacji.

    TRZY MIESIĄCE PÓŹNIEJ
    Daniel siedział na werandzie domu dziadka Sandry w Teksasie i rozmyślał nad tym jak się tu znalazł. Po decydującej rozmowie z Sandrą tego dnia, gdy zabrali jej matkę do szpitala ostro zabrali się do roboty. Daniel zbierał informacje o organizacji. Okazało się, że organizacja „Sempterius” nie jest taka zła jak myślała Sandra. Po prostu aby osiągnąć cel, którym była ogólnie rzecz biorąc pomoc ludziom, nie zawsze działała zgodnie z prawem. Podczas wizyty w siedzibie „Sempteriusa” dowiedzieli się, że człowiek z organizacji faktycznie był tamtego dnia u matki Sandry. Nic jej nie zrobił, ale Karen bardzo się przestraszyła a miała słabe serce. Skończyło się zawałem. Na szczęście Karen była już zdrowa.
    W tej chwili Daniel był bardzo szczęśliwy. W przyszłym tygodniu ma się ukazać w gazecie jego wywiad ze znaną pisarką a z naprzeciwka właśnie nadchodziła w starych kaloszach i roboczym ubraniu miłość jego życia. Czego więcej można oczekiwać od życia?
    - Hej, kowboju, wiesz, że w domu nikogo nie ma? Dziadek poszedł do sąsiadów. Myślę, że powinniśmy jakoś to wykorzystać – powiedziała Sandra spoglądając zalotnie spod rzęs.
    Życie jest piękne, pomyślał Daniel idąc w kierunku Sandry.

  4. kolora89 kolora89 napisała:

    -Co robić? Co robić?!- Daniel w emocjach zatracił się. Kucnął tuż przy wejściu i ukrył twarz w dłoniach.
    -Uspokój się stary, spokój i opanowanie. Trzeba sprawdzić kto to jest i czy potrzebuje pomocy.
    Daniel podniósł się i podszedł do leżącego na podłodze mężczyzny.
    Okazało się,że był to pan Conlin. Nie żył już a na szyi widniały ślady rąk. Został uduszony!
    Ale gdzie moja Sara?-wykrzyknął w duchu Daniel i pędem pobiegł po schodach na górę.
    Z impetem otworzył drzwi do pokoju swojej ukochanej.
    -Sara! Sara, jesteś tutaj?! Odezwij się!
    Odpowiedział mu cichy szloch. Sara rzuciła mu się w ramiona.

  5. marcellka marcellka napisała:

    Daniel poruszył się niespokojnie,popatrzył w prawo-pusto,popatrzył w lewo-też. Już chciał uciec kiedy coś w nim samym mówiło: "Pomóż tej biednej dziewczynie,ona cię potrzebuje...". Chłopak poczuł dreszcz przerażenia,ale przemógł się i wszedł do domu tylnymi drzwiami. Na brązowej,deskowanej podłodze zobaczył ten sam obraz co przez okno.Leżała tam piękna,długowłosa blondynka. Na sobie miała aksamitną,delikatną jak jej uroda koszulkę nocną,bez śladu krwi czy innego dowodu przemocy.
    -Hej,słyszysz mnie?-zapytał
    Nic,cisza.
    -Odezwij się,proszę-powtórzył
    Nic,cisza.
    -Co się stało?-zapytał ze łzami w oczach Daniel.
    Nagle zza szafy usłyszał szmer,spojrzał w tamtą stronę i nie mógł uwierzyć w to co zobaczył. Wyłonił się zielony stworek. Uszka miał podobne do nietoperza,a stópki do kreta. Wyglądał przesympatycznie.
    -Kim jesteś?-zapytał oszołomiony Daniel
    -Jestem przyjacielem Julii-zaświergotał wesoło stworek
    -A kim jest Julia?-wypytywał dalej Daniel
    -Dziewczyną Twoich marzeń-odpowiedział
    Po czym zniknął a wraz z nim otoczona złotym pyłem dziewczyna...

  6. milka milka napisała:

    Daniel nie spodziewała się takiego widoku. Do Conlinów przyjechał w poszukiwaniu ich syna, który uprowadził swoje dziecko, kiedy przebywało w szkole. Matka chłopca dom teściów wymieniła jako prawdopodobne miejsce pobytu męża, choć po kilku godzinnym poszukiwaniu Franka Conlina, tak naprawdę nikt nie wiedział gdzie mężczyzna może być. W pracy się nie pojawił, znajomi twierdzili, że przez ostatni miesiąć Frank zachowywał się dziwnie, stał się tajemniczy, niechętnie rozmawiał, zawsze gdzieś się spieszył.
    Widok ciała na podłodze zaskoczył Daniela. Policjant poczuł niepokój, czyżby rozhisteryzowana pani Conlin mówiła prawdę, że jej mąż jest niezrównoważony, że przez ostatni miesiąc z wzorowego ojca i męża zmienił się w człowieka gwałtownego, którego z równowagi wyprowadza dosłownie wszystko, że jest zdolny do skrzywdzenia swoich najbliższych?
    Daniel nie miał wyboru, musiał sprawdzić czy osoba leżąca na podłodze jest ciężko ranna, musiał zacząć działać.
    Przez przyczepioną do ramienia krótkofalówkę wywołał centralę:
    - Calli, jestem na 10428 Suncanyon Rise przyślij wsparcie i karetkę, w domu znajduje się ranny cywil, wchodzę, nie mam czasu czekać na wsparcie - powiedział Daniel starając się mówić cicho, jeżeli poza nieprzytomną osobą ktoś jest jeszcze w domu, to nie powinien uprzedzać napastnika o swej obecności.
    - wsparcie wysłane, Mallory i Jenkins powinni być u ciebie za 5 minut, poczekaj na nich nie szarżuj Danielu….
    -bez odbioru, Daniel przerwał dyspozytorce w połowie zdania.
    Mężczyzna doskonale wiedział, że jego lekceważenie regulaminu było powodem niechęci przełożonych.
    -Do cholery z regulaminem - pomyślał Daniel - ten człowiek może umrzeć kiedy ja będę czekał na wsparcie. Policjant wyjął pistolet z kabury, nacisnął klamkę tylnych drzwi, nie stawiała oporu. Starając poruszać się bezszelestnie Daniel zlustrował kuchnię, poza zlewem pełnym nieumytych naczyń nic nie wyglądało podejrzanie, mężczyzna poruszał się przy ścianie, nawet jeżeli nic nie wskazywało, że może grozić mu niebezpieczeństwo wolał dmuchać na zimne niż oberwać kulkę jak Macintosh 7 lat temu, kiedy to z pozoru spokojna staruszka okazała się burdelową mamą, handlującą ludźmi, która w swojej małej ciężarówce do przewożenie ciast woziła dziewczyny z Czechosłowacji i Rosji, które chciały a Ameryce wieść lepsze życie.
    Daniel zbliżył się do pokoju w którym leżał nieprzytomny człowiek. Poczuł nieprzyjemny zapach ludzkich fekaliów i uryny, dostał mdłości. Zlustrował pomieszczenie do którego wszedł. Szukał wzrokiem czegokolwiek, co odbiegałoby od normy i mogłoby świadczyć o niebezpieczeństwie, cienia wystającego zza biblioteczki lub skórzanej kanapy stojącej na środku pokoju przy stoliku zarzuconym jakimiś papierami. Nagłego ruchu za ciemnozielonymi zasłonami, które nie dopuszczały do pokoju światła dnia. Nie znajdując nic podejrzanego spojrzał na leżącą na ziemi kobietę.
    Policjant poczuł jak cała zawartość żołądka podchodzi mu do gardła. Był już świadkiem wielu okrutnych scen, brutalnych pobić, morderstw. Ale widok tej kobiety, ubrudzonej we własnych płynach, kobiety która tak bardzo przypominała jego matkę podziałał niezwykle silnie na jego psychikę, przez kilka sekund zanim do jego świadomości dotarło, że jego rodzice są teraz na Hawajach, świętując 50 rocznicę ślubu, był przekonany, że na podłodze domu Conlinów, z opuchniętą od pobicia twarzą leży jego matka.
    Daniel nachylił się nad kobietą, kciukiem wyczuł słaby, nieregularny puls. Dopiero kiedy się pochylił zauważył, że na nadgarstkach kobiety znajdują się głębokie zranienia, patrząc na druga dłoń dostrzegł owinięty wokół niego sznur do wieszania bielizny. Stopy starszej pani skrępowane były takim samym sznurem
    - Co do cho…- Daniel nie zdążył dokończyć zdania, kiedy wyczuł za sobą ruch, był tak zaabsorbowany leżącą na ziemi kobietą, że nie wyczuł zagrożenia dopóki nie był za późno, poczuł jak na jego głowę opada coś ciężkiego, zanim stracił przytomność zdążył usłyczeć jeszcze syreny nadjeżdżających radiowozów oraz szelest kartek rozsypujących się na podłodze. Zanim pogrążył się w ciemności pomyślał jeszcze, że tym razem za złamanie regulaminu czeka go niewątpliwie bardzo nieprzyjemna wizyta w biurze komendanta.

  7. jula125 jula125 napisała:

    Daniel Postanowił wezwać policję, musiałby się jednak wycofać i wrócić do samochodu, bo tam zostawił komórkę, ale było już za późno, złowieszczy pomruk słyszał za swoimi plecami.
    Ze strachu nie potrafił się poruszyć.
    Nawet odwrócić się by sprawdzić co mu grozi.
    Dźwięk był co raz głośniejszy, przerażał go.
    Stał jak wryty oczekując ciosu.
    Spodziewał się najgorszego, ale na pewno nie tego co usłyszał.
    - Daniel, jak miło Cię widzieć. Każdego mogłam się spodziewać, ale nie, że Ciebie tu spotkam.
    Daniel odzyskał kontrole nad własnym ciałem, pomału odwrócił się i zobaczył piękną blondynkę, córkę gospodarzy, od lat jej nie widział.
    Kiedyś łączyło ich coś więcej niż zwykła przyjaźń, kochał Ją i został przez Nią skrzywdzony.
    Ale dziś gdy Ją zobaczył nic do niej już nie czuł..
    Miłość minęła, nienawiść do Niej też.
    Chciał odwzajemnić uśmiech, chciał Ją serdecznie przywitać, ale w oczach Alex, bo tak miała na imię, było coś dziwnego.
    To nie była dziewczyna, którą pamiętał sprzed lat.
    Czuł, że ma coś wspólnego z tym ciałem leżącym za drzwiami.
    Nie wyglądała zwyczajnie.
    Nie mógł tego zrozumieć, ale bał się Jej.
    - Witaj - powiedział, zabrzmiało to chłodno i znów nie mógł zrobić ani kroku, czuł, że sztywnieje ze strachu. I wiedział, że Ona tez o tym wie....

  8. severia severia napisała:

    Fakt, tylu konkursów związanych z jedną książką jeszcze nie było. Można by tylko bardziej zróżnicować nagrody, bo może się tak trafić, że wygra 2 razy ta sama osoba. No, ale tutaj wiele zależy od samej Redakcji.

  9. elima elima napisała:

    Książka zapowiada się bardzo interesująco, a Redakcja potrafi jeszcze bardziej zachęcić nas do zakupu :) Aż 3 konkursy, w których można się wykazać :)))

Zarejestruj się, aby dodać opinię

Rejestracja użytkownika

Zarejestruj się w naszym serwisie, by oceniać książki, dodawać opinie oraz spotkać osoby, które tak jak Ty lubią czytać książki.

Zapisz się na newsletter, a otrzymasz prezent w postaci eBooka „Raj na Ziemi”, Mary Alice Monroe

Zarejestruj się lub

Hity Miesiąca

  1. 1. Bratnie dusze Bratnie dusze

    Autor:
    Diana Palmer
    Seria:
    Romans
    Ocena:
    5
    Cena:
    34.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  2. 2. W cieniu starych drzew W cieniu starych drzew

    Autor:
    Penny Jordan
    Seria:
    Satine
    Ocena:
    5
    Cena:
    19.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  3. 3. Trzej bracia Trzej bracia

    Autor:
    Nora Roberts
    Seria:
    Romans
    Ocena:
    5
    Cena:
    34.99 zł
    Kup taniej:
    Kup

Top 10 Tygodnia

  1. 1. Pozory mylą, W zamku nad Loarą Pozory mylą, W zamku nad Loarą

    Autor:
    Julia James, Christina Hollis
    Seria:
    Światowe Życie DUO
    Ocena:
    4
    Cena:
    14.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  2. 2. Kłopotliwy spadek Kłopotliwy spadek

    Autor:
    Penny Jordan
    Seria:
    Gwiazdy Romansu
    Ocena:
    5
    Cena:
    12.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  3. 3. Serce milionera Serce milionera

    Autor:
    Lucy Monroe
    Seria:
    Światowe Życie
    Ocena:
    5
    Cena:
    9.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  4. 4. Przygoda w Sydney Przygoda w Sydney

    Autor:
    Emma Darcy
    Seria:
    Światowe Życie Extra
    Ocena:
    5
    Cena:
    9.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  5. 5. W cieniu starych drzew W cieniu starych drzew

    Autor:
    Penny Jordan
    Seria:
    Satine
    Ocena:
    5
    Cena:
    19.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  1. Niezapomniany wernisaż
  2. Irlandzkie marzenia
  3. Niechciany mąż
  4. Żona za milion dolarów
  5. Rezydencja na Sycylii

Nowość

Trzej bracia Trzej bracia

Autor:
Nora Roberts
Seria:
Romans
Ocena:
5
Cena:
34.99 zł
Kup taniej:
Kup

Przejdź do strony książki

Bezpłatny Newsletter

Zapisz się. Poinformujemy Cię o promocjach i konkursach z nagrodami.